sobota, 28 stycznia 2012

Zapraszamy...

...z Craftypantkami do niezwykłego projektu!

***

Mianowicie: METEOPAKIETY.
O co chodzi?
Ano o to, żeby pobawić się "NIEPRZEWIDYWALNYM".

Pozwólcie, że zacytuję Kasię Szkieuka, bo ona to pięknie i po kolei wyjaśnia:

"Rzecz polega na tym:

1 - zbieramy sobie stertę różności: papierów, szmatek, żelastwa, drewienek, nici, włóczek, substancji kuchennych i ogrodowych; zapewne im większe urozmaicenie, tym lepiej, ale warto pamiętać, żeby przynajmniej część przedmiotów była w stanie dać albo wziąć kolor; chodzi bowiem o to, żeby dzięki żywiołom atmosferycznym nastąpiły w naszym pakiecie zmiany.

2 - montujemy z zebranych skarbów paczuszkę - dobrze jest mieć płócienny woreczek albo szmatkę, w którą się ów zbiór zawinie. Reklamówka raczej nie będzie dobrym rozwiązaniem, bo deszcze i śniegi się przezeń nie przedostaną :) W miarę potrzeby obwiązujemy sznurkiem.

3 - wiązkę wieszamy na drzewie w ogrodzie, albo na balkonie, albo kładziemy gdzieś na glebie, albo nawet zakopujemy do ziemi, jeśli ktoś będzie na tyle odważny.

4 - czekamy. Otwarcie meteopakietów planujemy na koniec kwietnia. Przyniósłszy je z ogrodu, wstawimy je na kilka dni do zamrażalnika, by zlikwidować ewentualne życie, jakie w nich powstało (czego tak naprawdę się nie obawiamy, bo w niskich temperaturach życie nie powinno się rozwijać).

5 - otwieramy i cieszymy się zmianami, jakie (miejmy nadzieję) nastąpiły. Z nowych materiałów tworzymy Sztukę - wedle upodobania, może to być kartka, album, makatka itd., zupełna wolność.

To... kto się do nas dołączy?"

Mój meteopakiet zawiera zestaw różnych papierów
(różne kolory, rodzaje, grubo
ść)...



Bibułki, filtry do kawy, kwiatki (ale głównie z nadzieją, że pofarbują), sznurek, ćwieki, wskazówki metalowe...


Znalazła się tam również herbata granulowana, herbata w torebce oraz strużyny z kredek akwarelowych wraz z gryflami...


Oraz różne metalowe i pordzewiałe miejscami elementy, wyszukane z wielkim poświęceniem w stajence przy 10-stopniowym mrozie.. :)


Wisi to sobie wszystko i się kisi.

***

Co z tego wyniknie - zobaczymy pod koniec kwietnia - a więc za 3 miesiące...
Kto się bawi z nami? :)

4 komentarze :

  1. WoW!!! Podziwiam wyobraźnię tego kto wymyślił to zadanie. Wspaniały pomysł

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki zwariowany pomysł! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie wiosna w pelni wiec zycie owszem i rozwijaloby sie pieknie:) Szkoda,bo mialam ochote sie dolaczyc:(

    OdpowiedzUsuń
  4. zabawa odjazdowa, ale boję się, że niestety osoby trzecie zainteresowałyby się szybciutko moim zawiniątkiem i szybko by ono zaginęło... Muszę pomyśleć czy mam inne miejsce na tę paczuszkę niż nasze podwórko...
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :) // Thank You :)